Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i wykorzystywanie bez mojej zgody - Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jeżeli jakieś zdjęcie nie jest moją własnością, jest to wyraźnie zaznaczone w tekście i zostaje podany link do właściciela zdjęcia. Nie kradnij Szanuj pracę innych
Tagi
środa, 20 października 2010
Wieprzowinka po marynarsku :)

Jako, że wena twórcza zanikła, a coś wypadałoby napisać, zamieszczam dzisiaj przepis na szybki obiadek lub kolacyjkę. Danie oryginalnie nazywało się wołowina po marynarsku ale jak dla mnie mięsko krówki do tego zbyt się nie nadaje, przy tak krótkim czasie duszenia jest po prostu zbyt twarde, ale jak kto lubi. Ale po kolei.

na 3-4 osoby zależy ile i kto je :) Potrzebna duża patelnia z pokrywką :)

około 50-70 dag mięsa wieprzowego( od szynki, łopatki czy karczku) kroimy w średniej grubości plastry takie do 2cm, nie więcej. Smażymy na rozgrzanym oleju na dużej patelni na rumiano z obu stron. W czasie gdy mięsko się smaży kroimy na piórka lub półplasterki dwie średnie cebule. Ściągamy podsmażone mięso na talerz i na patelnię wsypujemy cebulę i też podsmażamy by nabrała rumianego koloru i zmiękła troszkę. Do cebuli i mięsa w trakcie smażenia NIE DODAJEMY żadnych przypraw. W czasie gdy cebulka się smaży obieramy tak na oko 1,5 kg ziemniaków (tyle ile normalnie na obiad, nie więcej, bo się nie zmieści na patelni) i kroimy na ćwiartki lub plastry około1 cm, jak kto lubi. Ściągamy cebulkę na drugi talerz i na patelnię dajemy:

Mięsko - solimy troszkę i pieprzymy, nie przesadzić z tym soleniem i pieprzeniem ;) na to ziemniaczki, solimy i pieprzymy i dajemy dwa liście laurowe i ze trzy kulki ziela angielskiego,na to wykładamy cebulkę i też troszkę solimy i pieprzymy. A teraz najważniejsze. Otwieramy piwo, ja preferuję żywczyka i wlewamy do dania około pół puszki :) Tyle wystarczy, resztę można skonsumować coby się nie zmarnowało :D I teraz przykrywamy pokrywką i dusimy sobie całość pół godziny. Nie mieszamy, nie gmeramy. Po tym czasie ziemniaczki powinny być już miękkie, mięsko też. Podajemy z sałatką, surówką, z czym chcecie :)_ My najczęściej jemy z tartymi buraczkami, bo niestety moje dzieci nic innego z chęcią nie jadają :D Sprawdzone, zjedzone, chłopy lubią bo z ulubionym przez nich napojem i wogóle. Życzę smacznego a tak wygląda potrawa na patelni przed duszeniem, (miesko jest pod ziemniaczkami, musicie mi uwierzyć na słowo):

wieprzowina po marynarsku Mniam, mniam, już zrobione a dopiero będę jeść na kolację. Pozdrawiam serdecznie :D


poniedziałek, 18 października 2010
Candy u Magdaleny

Kitty jak leżał tak leży i kwiczy, wena twórcza opuściła moje szanowne członki i nie ma zamiaru na razie wracać. Tak sobie podejrzewa, że wszystkiemu winna jest ta brzydka pogoda i ciemne ciemności zamiast słonka na niebieskim niebie. Jesienna deprecha jak nic. Za to zapisałam się na Candy u Magdaleny z blogu "W doniczce z lawendą" W tym akurat Candy można wygrać aż trzy nagrody, przy czym ja wybrałam zestaw nr 3. Teraz będę grzecznie czekać, a może się uda :) Tutaj zamieszczam fotkę wybranej przeze mnie nagrody, powyżej jest link do bloga organizatorki Candy

candy magda

Apropo tak sobie dzisiaj spędziłam leniwie dzień na oglądaniu w necie cudnych kartek, notesów i albumów. Świta mi w głowie szaleńczy pomysł zrobienia zaproszeń komunijnych i tylko nie wiem jeszcze jak się do tego zabrać i najważniejsza kwestia, skąd wytrzasnąć fundusze na wszystkie potrzebne do tego rzeczy? Hmmm, hmmm, hmmm...

Straśna sprawa, że tak to ujmę. Aaaaaamoże mi to samo przejdzie :) Ostatnio wszystko mi przechodzi :D

Tagi: candy
21:00, mamidana , życie
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 października 2010
Dzisja tak tylko na chwilkę :)

Kilka dni temu mój młodszy syn miał urodzinki i muszę się pochwalic jakiego to piknego torta skleciłam z ogólnie dostępnych w supermarketach części, tadam oto on:

tort

Tak mi jakoś te 5 lat szybko przeminęło, dopiero co się chłopak urodził a tu już do starszaków do przedszkola śmiga :D

Apropo przedszkola, okazało się, że kilkoro dzieci ma takie same plecaczki. A więc by się dzieci nie myliły, to mojemu zrobiłam taki łebek myszki Miki do suwaka.

miki begin

miki

miki1


Pokombinowany ten Miki bo robiony na oko ze zdjęcia i na dodatek musiał być mniejszy, więc wyszło jak wyszło. Drugi będzie lepszy, o ile będzie drugi :P

Przepraszam za niewyraźne zdjęcia ale coś mi aparat szwankuje z ostrością a już wieczorem to wogóle :/ Nawet fotoscape nie pomoże jak zdjecia do kitu :P Postaram się zdobić lepsze zdjęcia jak mały wróci z przedszkola. A w międzyczasie robię następną Kitty w sukience ale ta będzie w innych barwach, niestety wściekły róż już się skończył, trzeba coś było wykombinować. Myślę już nad czymś innym, niestety ja nie lubię robić ciągle to samo, zmiany są zawsze mile widziane. I nawet słodkie Hello Kitty mogą się znudzić w taśmowej produkcji :)

fejferek :) Zobaczę co się da zrobić, bo lista oczekujących wciąż się wydłuża a mi ciągle brakuje czasu. Ale jak zrobię to się odezwę na pewno, zawsze możemy się powymieniać swoimi dziełami :)

Tagi: Miki
11:16, mamidana , szydełkiem
Link Komentarze (3) »
piątek, 08 października 2010
Projekt Hello Kitty - zakończony :)

W końcu skończyłam wczoraj w nocy drugiego z zamówionych kociaków. Musiałam się pomału streszczać bo limit czasu się kończył. Siedziałam sobie i zasuwałam szydełkiem aż dymy szły :) Sesja zdjęciowa była krótka bo w nocy to raczej kiepsko zdjęcia wychodzą, tak więc tu jest druga Kitty, w trakcie robienia:

kitty1

A tu pierwsza, która pozowała w czasie gdy druga była jeszcze w połowie nie skończona:

kitty2

kitty3

A tu już obie damy razem:

kitty4

Dzisiaj je zaniosę do oceny, czy dobre czy nie. Mi się podobają :) Szczerze mówiąc, to aż żal mi je oddawać, tak fajnie razem wyglądają. Wzór wymyślony samodzielnie, wygląd podpatrzony na necie. Obie damy mają po 23 cm wzrostu. Wczoraj wyszukiwałam różne fajne misie na szydełko i już się zastanawiam co dalej robić :) Wszystkie mi się podobają i nie mogę się zdecydować.
Igła na razie poszła w kąt, zraziłam się trochę do Arki noego, kolory coś mi nie pasują i odechciało mi się kończyć. Może jakiś inny wzór wyszukam. Pomyślę, a na razie coś innego dla odmiany porobię. Może książkę poczytam? Mam zaczętego " Ullisesa" Joyce'a i nie mam kiedy się za niego zabrać. Dziękuję za wszystkie tak miłe komentarze i pozdrawiam :D