Wszystkie zdjęcia zamieszczone na blogu są mojego autorstwa i nie zgadzam się na ich kopiowanie i wykorzystywanie bez mojej zgody - Ustawa z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Jeżeli jakieś zdjęcie nie jest moją własnością, jest to wyraźnie zaznaczone w tekście i zostaje podany link do właściciela zdjęcia. Nie kradnij Szanuj pracę innych
Tagi
wtorek, 17 stycznia 2012
Zebrałam się do kupy i piszę :)

Nie wiem od czego zacząć, strasznie długo się zbierałam do tego postu jak widać, i połowę spraw zapomniałam. Zacznę od najważniejszej sprawy, a mianowicie życzę wszystkim wesołych świąt, lepiej późno niż wcale :D i spełnienia marzeń w tym nie takim już nowym roku :) Dziękuję za życzenia Aniu :) Widzę, że wróżki podobają się, chcecie schemat, hmmm i tu jest problem,ale wam napiszę: wzór mam, opisu - nie. Gdzieś mi go wcięło, nie wiem, może dzieci skasowały? Żadne się nie przyznaje, ale nie zdziwiłabym się.

A z innej paczki. W końcu się Dziad Mróz zlitował i przyniósł mi aparat fotograficzny pod choinkę :) Nareszcie. Szkoda tylko, że część rzeczy, które zrobiłam, poszły w świat bez udokumentowania, ale może gdzieś kiedyś je jeszcze dopadnę i uwiecznię. Na polu xxx dalej posucha, ale już mnie coś rusza bo szukam wzorów, czyli nie jest źle. Tak więc na razie drutuję i szydełkuję :) Ale, ale, właśnie znalazłam zdjęcie takiej dawniej zrobionej rzeczy, której tu nie pokazywałam, i na dodatek xxx  :) Myszka, którą dostała przyjaciółka:

myszka

A teraz pozostałe rzeczy, tu Misio Marynarz, samotny, bo jego brat juz wyjechał i nie pozostał po nim ślad:

mis

mis1

Bałwanek i Mikołajek na stroik świąteczny:

bałwanek i mikołaj

Mój chuderlawy Mikołaj, już można rzec leciwy, bo zrobiony dobrych parę lat temu, odgrzebany z czeluści szafy i zapomnienia:

mikolaj

Tu parę drutowych projektów; kominek w różu, "wydrutany" z szalika z ciucholandu:

komin roz

kamizelka biała dla młodszego syna, włóczka niewiadomego pochodzenia z odzysku:

kamizelka

Chusta, z cienkiej mechatej włóczki z dodatkiem wełny, bardzo ciepła wbrew pozorom i nie gryząca. Modelka Supersize czyli ja :)

chusta szara

i mój ostatnio wyprodukowany twór, czapka i komin, na którym uczyłam się nowego wzoru. Ja tak najczęściej mam, że coś sobie tylko próbuję a na koniec coś z tego jednak wychodzi, wbrew pozorom :o)

komin i czapka ziel-brąz

A reszta krąży po świecie.

Ale pokaże wam jaki jeszcze inny prezent podkładał nam namolnie pod choinkę Mikołaj. Fajny, ciepły, miły, tylko nie wiem czemu co dzień ten sam :)

majusia klusia

Na dodatek prezent co noc usiłował rozebrać choinkę z ozdób albo chociaż ją wywrócić do góry nogami, często rano trzeba było szukać bombek po katach :D Za to jakaż była radość przy rozbieraniu choinki, w końcu można było ogryźć sam CZUBEK, mniam mniam :)

A tu jeszcze mój najnowszy projekt, ubranko na taboret, jak to mąż określił - beret, w pierwszej fazie produkcji, za to już namiętnie wytarmoszony przez Maję, która wiecznie mi chce odgryzać nitki prowadzące do kłębka, co trochę sprawę robótkowania komplikuje.

beret

Beret został już przez Maję kilkakrotnie sprawdzony celem oceny, czy się nadaje do siedzenia i czy kolory pasują czy nie. Na razie chyba wszystko ok.

Apropo nowego roku i takich tam postanowień różnych, to postanawiam częściej tu pisać i tak mi dopomóż Guru Tykwa i Manitou :) ( jak mawia mój ulubiony szwagier Saczku, pozdrawiam ) Kończę na dzisiaj bo mi się ryż w ogórkowej przypala i będzie d... a nie zupa :)




czwartek, 27 października 2011
sfrustrowana - nadal bez aparatu :/

Nadal cierpię na brak aparatu, nie mam czym robić zdjęć moim ostatnim dziubaninkom. Przez ostatni czas jedyne co uskuteczniam to drutowanie, szydełkowanie i czytanie książek na potęgę :) Jako, że ostatnie moje wypociny poszły w świat nieudokumentowane, pokażę te które zdążyły się załapać na sesje zdjęciowe. Na początek moja tunika, która nie wyszła tak jak chciałam, ale do grzania pleców się nadaje :) Kotek średniogruby, kolor grafitowy, robiłam na drutach 7mm podwójną nitką:

tunika szara

wzór na dole bardzo fajny do robienia:

tunika szara detal

wynaleziony w starej książce, którą kupiłam na allegro :)

Ponadto wydziubałam dla lali nowe ubranko, bo stare było w koszmarnym burym kolorze, teraz ma ładną różową sukienkę i zielony sweterek do niej. Kolory na zdjęciu wyszły masakrycznie żarówiaste, nie są takie, a zdjęcia nieostre jak fiks, ale aparat już mi wtedy szwankował.

lala loki1

i w sweterku:

l

No i jeszcze zrobiłam synkowi golf na zimę, gruby, z warkoczami i sową :) Też robiony z Kotka średniego, dwie nitki seledynowej zieleni i jedna białej, druty 7mm. Tu na modelu:

golf ziel

i solo:

golf ziel1

I jeszcze beret, który się dostał mojej siostrze, też z Kotka w śliwkowym kolorze.

Modeli mam dwóch, bo każdy chciał mieć fotkę w berecie:

beret sliwka

beret sliwka1

beret sliwka2

No i to by było na tyle. Zrobiłam jeszcze tuniczkę dla dziewczynki, misie
 i inne rzeczy, ale aparatu niet. Może uda się od kogoś pożyczyć, bo bieda straszliwa...

Igłą nic nie zadziałałam, aż mi głupio, ale nie mam w tym kierunku wcale a wcale weny. Za to oprawiłam w jedyną ramkę, która spasowała ( wynaleziona na 85 stronie z ramkami do zdjęć na allegro), mój obrazek na prezent z wróżkami. Ramka w kolorze brązowym :/ niestety, zastanawiam się nawet czy jej nie potraktować papierem ściernym i jakąś ładną w kolorze farbą, ta mi nie bardzo pasuje. ale nie znam się na tym i boję się zepsuć. Tak że ogólnie to żyję, robię coś czasem i tylko zdjęć nie mam czym robić. Czytam wasze blogi, w pracy na zmianę książki, misie, ubranka misiowe i trzecie podejście w domu do kapciucha  wg wzoru z blogu U Antoniny , które to kapciuchy doprowadzają mnie już do łez, coś mi nie idą jak należy :) Może w te kilka świątecznych dni mi się uda je zrobić :0 Pozdrawiam serdecznie wszystkie cierpliwie tu zaglądające osóbki :D


poniedziałek, 10 stycznia 2011
Mam w końcu zdjęcia :)

Na dzień dobry proszę lody waniliowe z wisienką i kawałkami czekolady:

lody :)

zrobione przez Młodszego synusia z pompona :)

A tutaj zdjęcia śliwkowego szalika, który zrobiłam dla mamy:

szalik mamy

ściegiem dosyć prostym i efektownym (zapomniałam nazwy ale każdy rząd robi się tak samo; parzysta liczba oczek, oczko brzegowe,* narzut, dwa oczka razem na prawo*  od*do* powtarzać do końca rzędu i na koniec oczko prawe. ) taki ażur w pionowe pasy :)

szal mamy1

A tu z bliska mój kwiatek zrobiony na drutach, z gumką ściągaczową i przemyconymi french knotami w kolorze jasny róż :)

kwiatek na drutach

kwiatek na drutach1

A takie oto mitenki w kolorze śliwkowym zrobiłam dla siebie i mam zamówienie na następne:

mitenki moje

mitenki moje1

Hmmm, już się pogubiłam co dalej robiłam... Acha była też kartka xxx ale chyba jej nigdzie nie wyślę, popełniłam błąd i przykleiłam haft klejem magic, niestety karton był za miękki i cała kartka mi się pofałdowała. Jestem z niej wybitnie niezadowolona, chociaż haft był ładny to całość jest fatalna.

kartka dominik

kartka dominik1

kartka dominik2

co zresztą widać na zdjęciach...

A ponadto jeszcze trochę podrutowałam i zrobiłam dzieciom kapcietki ( tu wyjaśniam: miały być kapcie ale wyszło coś pomiędzy tymi onymi a skarpetkami :) wzór ogólny odpatrzony bodajże od Antoniny ale jak zwykle nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła :) Jako, że kapcie miały być dla dzieci tak więc, by się nie zsuwały z nóg, zeszyłam je trochę bardziej na przodzie i dorobiłam ściągacz jak w skarpetce. I tak oto powstały KAPCIETKI

w kolorze niebieskim:

kapcie

kapcie1

kapcie2

i w kolorze czerwonym:

kapcie3

kapcie4

kapcie5

Fajnie wyglądają ubrane na nogach :)

Dzieci mam zadowolone, jeszcze nie wszystkie ale nad tym pracuję.

A tak wyszła moja chustka próbna, już wiem o co chodzi mniej więcej, tzn trochę mniej niż wiecej ale w sumie fajnie się ją robiło:

chusta

Nie wyszła jakaś oszałamiająco wielka, chociaż na drutach zdawała mi się być ogromną, wymiary ma około 63 x 167cm. Wzór miałam z książki 400 splotów na drutach i sama doszłam na chłopski rozum co i gdzie dodawać i ujmować :) Miałam problem za to z wykończeniem i trochę mnie to niezadowala ale trudno. To była tylko próba. A tu zbliżenie na wzór :

chusta1

chusta2

I na moim osobistym modelu:

chusta3

Jednak taka byle jaka włóczka nie trzyma fasonu nawet po zblokowaniu. Choruję na piękną tęczową wełnę afgańską ale nie mam na nią teraz pieniążków... Jeden motek koszuje 60-80 zł a czasem nawet drożej zależy ile jest wełny w wełnie :) Trzeba będzie poczekać, i tak musze najpierw rozkminić wzory z Raverly bo na razie to czarna magia jest dla mnie. Same wzory to jeszcze pikuś ale to dodawanie oczek na brzegach i po środku... o matko :(

No i tyle bo na dzisiaj już mi sił brakło po tym pisaniu a jeszcze muszę poczytać co u was :)

Następnym razem postaram się pokazać moją powiększającą się z roku na rok kolekcję śnieżynek szydełkowych na choinkę. Mam ich już chyba około 30 i każda jest inna. To jest wynik mojej niechęci do robienia tego samego dwa razy, to jakaś skaza genetyczna chyba jest :D Zawsze musi być jakaś chociażby minimalna odmiana :) A w tym roku zrobiłam sobie jedną moją własną ( mojego projektu i wykonania) i została ogłoszona najładniejszą na choince :) Ale to już kiedy indziej.

A ogólnie w życiu to różnie bywa. W tym roku wybitnie za dużo wolnych dni było, co nam trochę psuje wyniki sprzedaży. Ale mam nadzieję, że się teraz wszystko poprawi.

Pozdrawiam wszystkich czytaczy i oglądaczy :D




poniedziałek, 20 grudnia 2010
i znowu druty :0)

Hmmm nie mam dzisiaj weny do pisania. Rano zmarzłam w pracy bo wysiadł mi grzejnik, paluszki mi zlodowaciały i nawet mitenki, które zrobiłam, nic nie pomogły. A to dlatego, że od razu powędrowały do Ani :P A tak wyglądały zanim znikły z mojego horyzontu:

mitenki ani

a tak w czasie przymiarki na mojej grabce:

mitenki ani1

 

A teraz robię drugą parę, w kolorze śliwkowym. Dla siebie :) I nawet jedną mam już zrobioną a drugą troszkę zaczętą. Jak dobrze pójdzie to jutro skończę. No i chyba będę zmuszona wziąść się za tę nieszczęsną czapkę dla męża... Tę, którą muszę spruć, chociaż cztery razy ją już zaczynałam i nawet z sukcesem skończyłam... A jak mi pięknie wyszły śnieżynki wrabiane, no cud malina.... Ale wyszła za duża a małżonek niestety nie ma łba jak słoń ;D Usiłowałam cholerę jakoś dopasować ale nie poszło. Za to jak pięknie rypła o ścianę- bezcenne wrażenie zemsty trochę ukoiło me skołatane nerwy :) A tak pozatym całym drutowaniem, to dzisiaj oddałam do adopcji naszego papuga Lotka, mama okazała się być uczuloną na niego i trzeba było drania komuś dać. Dzisiaj przyszły dwie panie i zabrały go do nowego domku. Trochę mi żal, jednak się człowiek do gadziny przyzwyczaił.

lotek

Mam nadzieję, że będzie mu w nowym domu dobrze, niestety nie mógł u nas zostać.

Tagi: mitenki
20:09, mamidana , drutami
Link Komentarze (6) »
środa, 08 grudnia 2010
sprostowanie :)

Ponieważ wszyscy myślą że kominek jest na szyję :D Wyjaśniam sytuację, kominek jest na głowę :D Szwagier ma na głowie dredy i temu zamiast czapki ma kominek, coby mógł sobie te dredy wypuścić luzem na czubku głowy :) A pozatym wszystko się zgadza ;P Jak się uda to w łikend zrobię zdjęcie jak to wygląda.

19:33, mamidana , drutami
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2